Sesja porodowa

5
178

Kontrowersje.

Fotografowanie tak intymnej chwili, jaką jest poród to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów na portalach parentingowych. Matki przekrzykują się wzajemnie i oceniają, czy taka praktyka powinna być stosowana. O ile zazwyczaj dochodzimy do wniosku, że same zdjęcia nowo narodzonego, brudnego od krwi dziecka są dopuszczalne i w pewnym sensie piękne, to publikacja tych zdjęć, podobnie zresztą jak fotografowanie samej akcji porodowej, spotyka się z ogromną krytyką.

Ciąża  Sesja porodowa

Część kobiety uznaje, że nie się czego wstydzić i chętnie puszcza w eter taki rodzaj zdjęć. Inne matki zagorzale dbają o swoją prywatność, chomikując albumy w folderze pod hasłem. Łatwo również spotkać mamy, które w żadnym razie nie wyrażają zgody na sesję porodową, tłumacząc, że jest to zbyt osobiste przeżycie, które powinno zostać zachowane jedynie dla rodziców.

Decyzja przyszłej mamy.

Zapewne część z Was decyzję o zdjęciach robionych podczas porodu ma dopiero przed sobą. Zastanawiacie się jak to wygląda i czy nie jest to szczególnie krępujące doświadczenie, biorąc pod uwagę błyskanie fleszem po miejscach intymnych 🙂

Ciąża  Sesja porodowa

Prawda jest taka, że wszystko jest dla ludzi. Należy jednak pamiętać, że w momencie porodu, to kobieta jest najważniejsza i to w jej rękach leży powodzenie porodu. Nie można wbrew jej woli robić jakichkolwiek czynności, które mogłyby dodatkowo wpłynąć na pogorszenie samopoczucia.

Decyzja o sesji porodowej powinna być podjęta przez oboje rodziców, lecz ostatecznie to przyszła mama musi postawić na swoim. To przecież jej krocze będzie obiektem zainteresowania aparatu, a tatuś (bądź inna osoba towarzysząca przy porodzie) będzie ,,tylko” operatorem, który zachowa w pamięci urządzenia niezwykły moment narodzin. Zanim jednak zdecydujemy się na tego rodzaju dodatek do porodu, warto przeanalizować wszystkie plusy i minusy.

Z aparatem między nogami.

Wśród zalet porodowych zdjęć należy wyróżnić przede wszystkim niezwykłą pamiątkę, jaką będą stanowić wywołane zdjęcia. Dodatkowo taka aktywność partnera podczas porodu może skutecznie odwracać uwagę rodzącej od bolesnych skurczów. Udowodnione zostało również stwierdzenie, że przed kamerą, czy aparatem staramy się ,,zachować”, więc poród przybiera delikatniejszą i bardziej ludzką formę.

Ciąża  Sesja porodowa

Ostatni argument można zapisać zarówno po stronie wad, jak i zalet. Warto zastanowić się, czy swego rodzaju udawanie i tłumienie emocji wyjdzie nam na dobre podczas akcji porodowej. Doskonale wiadomo, że takie zachowania jak krzyk, przeklinanie, czy nawet bicie partnera po rękach, pomaga w przetrzymaniu bólu. Niekoniecznie natomiast dobrze wyglądają na filmie, czy zdjęciach. Listę minusów należy zwiększyć o możliwość odczuwania dodatkowego zdenerwowania na osobę fotografującego. Dodatkowy stres podczas porodu nie służy ani mamie, ani dziecku.

Tu powstaje dylemat: czy dla samych fotek warto się tak poświęcać? Zdecydowanie nie. Fotografowanie porodu sugeruję jedynie tym mamom, które nie krępują się przed aparatem i nie przywiązują szczególnej wagi do efektów sesji.

To jest obleśne!

Ostatni minus zasługuje na szczególną uwagę. Chodzi oczywiście o krew, łożysko, to miejsce, oraz nacinanie krocza. Jeżeli jesteście przewrażliwieni na punkcie widoku krwi, czy innych płynów ustrojowych, dajcie sobie spokój z opisywaną porodową ,,atrakcją”. Późniejsze zdjęcia nie będą dla Was stanowić cennej pamiątki, a w niepowołanych rękach mogą stać się obiektem poczucia wstydu, czy zażenowania.

Ciąża  Sesja porodowa
Nie można ukrywać, że sesja porodowa nie należy do najpiękniejszych, jeżeli chodzi o ,,widoki”. Część z Was zapewne stwierdzi, że fotografowanie porodu jest obleśne i nie powinno mieć nigdy miejsca, bo ,,są pewne granice”. Istnieją jednak kobiety, które pragną tego naprawdę mocno. Należy taki wybór uszanować – każdy utrwala takie momenty, które są według niego wyjątkowe. To, że dla jednej ciężarnej poród jest dramatem zakończonym radością, nie musi oznaczać, że dla innych nie będzie czymś pięknym od początku do końca 🙂

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak uspokoić płaczące niemowlę?
Następny artykułCzy dawać dziecku słodycze?

Z wykształcenia jestem lekarzem pediatrą w trakcie specjalizacji. Z zamiłowania natomiast dumną mama dwóch synów – Tymoteusza i Makarego. Mam 34 lata, wspaniałego męża i… życiową misję (mówię to szeptem, żeby nie zapeszyć!). Staram się przemycić do sieci nie tylko wiedzę z zakresu zdrowia matki i dziecka, ale przede wszystkim wartościowe informacje dotyczące odpowiedzialnego rodzicielstwa :)